Siedliska brudu w każdym biurze

Na pierwszy rzut oka wszystko może wydawać się idealnie czyste, jednak istnieją newralgiczne miejsca w naszym otoczeniu, które są prawdziwymi siedliskami bakterii, grzybów i brudu. Zapewne większość z nas pomyślała od razu o toalecie, która wbrew pozorom jest jednym z najbezpieczniejszych pomieszczeń w całym biurze. Na co zwracać więc szczególną uwagę przy sprzątaniu, by było naprawdę sterylne?

Wspólna kuchnia to wylęgarnia bakterii
Każdy z nas lubi po przyjściu do pracy zrobić sobie kawę, w południe zjeść podgrzany obiad. Na koniec pracy wszystko pospiesznie przemywamy i idziemy szczęśliwi do domu. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że praktycznie w każdym miejscu we wspólnej kuchni żyją miliony bakterii! Rekordzistką jest tutaj niepozorna gąbka do naczyń. Jeśli wszyscy pracownicy korzystają z jednej… to trzeba jak najszybciej to zmienić! Nawet gąbka do użytku domowego, wymieniana co tydzień, pod koniec swojego żywota jest 200 tysięcy razy bardziej naszpikowana bakteriami kałowymi i grzybami niż sedes. Niebezpieczny w kuchni jest też ręcznik. Przeważnie wycieramy nim naczynia i jest on przez większość czasu wilgotny, co tylko potęguje rozmnażanie bakterii. Należy uważać również na drzwiczki od lodówki. Często otwieramy je mając brudne lub wilgotne ręce. Co gorsza zdarza się nam zostawić na nich śladowe ilości jedzenia, które powoli się rozkładają.
To jeszcze nie koniec wszystkich nieprzyjemnych miejsc w kuchni. Zarówno zlew kuchenny jak i wnętrze zmywarki do naczyń powinny być jak najczęściej skrupulatnie czyszczone. Tłuszcz połączony z resztami jedzenia utrudnia spływanie wody, przez co po pewnym czasie powstaje nieprzyjemny zapach, z którym ciężko sobie poradzić. Kolejnym punktem zapalnym jest kosz na śmieci. Należy pamiętać nie tylko o tym, żeby go systematycznie opróżniać, ale także by raz na trzy dni czyścić go silnym środkiem dezynfekującym. Bakterie pochodzące z kuchni należą do jednych z najgroźniejszych – znajdziemy tu m.in. Salmonellę i Shigellę. Cała reszta również powoduje choroby układu trawiennego – dur brzuszny czy zatrucia pokarmowe.

Lśniące biurko nie przeszkadza bakteriom
Zapewne nie raz irytowało Cię, gdy ktokolwiek ruszał coś na Twoim biurku. Jasne, nawet w pracy musimy mieć przestrzeń tylko dla siebie, jednak nie oburzaj się, kiedy ktoś chce po prostu zadbać o Twoje zdrowie. Na pojedynczym telefonie komórkowym lub stacjonarnym żyje tyle drobnoustrojów, co łącznie na kilkuset toaletach publicznych. Dlaczego? Po pierwsze nigdy ich nie czyścimy, a nawet jeśli, to bardzo delikatnie, by nie uszkodzić sprzętu. To ogromny błąd – rozmawiając przenosimy bakterie z ust na telefon, podgrzewamy je powietrzem i dajemy idealne warunki do tego, by spokojnie się rozmnażały. Jeśli np. pożyczymy telefon komuś, kto ma nawet lekką gorączkę, a następnie nie przemyjemy aparatu spirytusem salicylowym, to możemy liczyć się z nadchodzącą chorobą. Wyobraźmy sobie zatem, co dzieje się na telefonach, które są oddane do wspólnego użytku…
Drugim siedliskiem baterii na biurku jest klawiatura. Okruszki jedzenia czy kurz to najmniej niebezpieczne rzeczy, jakie można na niej znaleźć. Na klawiaturze osiada nasz naskórek, pot i brud, który przynosimy z zewnątrz. To wszystko w połączeniu z ciepłym otoczeniem i niewielką przewiewnością stanowi idealny dom dla bakterii, w tym tych niebezpiecznych np. kałowych. Jeśli z komputera korzystamy tylko my, to pamiętajmy o tym, by przynajmniej raz na dwa tygodnie dokładnie wyczyścić klawiaturę denaturatem. Jeśli na sprzęcie pracuje więcej osób, to mycie rąk po dotknięciu takiej klawiatury jest obowiązkowe.

Na te przedmioty nie zwracamy uwagi
W wspólnej przestrzeni w biurze znajduje się wiele przedmiotów, na których roi się od zarazków, jednak nie zwracamy na nie szczególnej uwagi. Dzieje się tak np. z klamkami czy włącznikami światła. Dotykamy ich tak samo często jak blatów, jednak zupełnie zapominamy o ich wyczyszczeniu. Badania dowiodły, że znajduje się na nich wszystko – od bakterii kałowych, przez resztki jedzenia, po płyny ustrojowe. Warto więc czyścić je przynajmniej raz w tygodniu. Zapominamy również o kratkach wentylacyjnych. Nie wypadają one w tym zestawieniu aż tak źle, ponieważ przeważnie są tylko siedliskiem kurzu i roztoczy, jednak jeśli w pracy ktoś uskarża się na pogłębiającą alergię lepiej zrobić z nimi porządek.