Kilka słów o sterylności

Jak w każdej dziedzinie, tak też w przypadku sprzątania możemy natknąć się na wiele przeczących sobie teorii. Raz słyszymy o tym, że ocet to najlepszy środek czystości, by chwilę później natknąć się na opinię, że tak naprawdę w ogóle nie nadaje się do sprzątania i powinien zniknąć z naszych półek. Autorzy takich artykułów przerzucają się coraz to nowszymi wynikami badań naukowych, o których wiarygodności nie mamy najmniejszego pojęcia. Podobnie jest z tematem sterylności, więc jak to z nią w końcu jest?

Mit: Sterylność nie jest dobra dla zdrowia
Fakt: Sterylność nie jest dobra, jednak naukowcy wypowiadają się tak kategorycznie tylko odnośnie zdrowia dzieci. Jeśli w mieszkaniu panuje idealna czystość, a jedyne ślady, które można znaleźć na podłodze, to resztki silnych detergentów, to uniemożliwia się rozwinięcie się w młodym organizmie jakichkolwiek reakcji obronnych. Dzieci żyjące w „mydlanych bańkach” z czasem i tak będą musiały opuścić to sterylne otoczenie, pójdą do szkoły, gdzie z bakteriami będzie miało styczność na każdym kroku. Badacze z Northwestern University w Evanston przeprowadzi badania na 1534 dzieciach mieszkających w Filipinach, rozpoczynając ich obserwację od momentu narodzin aż do 20 roku życia. Z badania jednoznacznie wynikało, że te osoby, które w dzieciństwie miały styczność z większą ilością patogenów, to w wieku dorosłym miały mniej białek CPR, które wskazują m.in. na aktywne stany zapalne. W badaniu potwierdzono nawet to, że odporność dziecka zależna jest od warunków, w jakim przyszło na świat, czy miało kontakt ze zwierzętami i ile razy w tygodniu było kąpane.
Takie i podobne badania dały podwaliny pod wysnucie tzn. hipotezy higieny, która sugeruje, że osoby żyjące w zbyt sterylnych warunkach są bardziej podobne na alergie, stany zapalne czy nawet problemy żołądkowe. Za prawdziwością tej hipotezy stoi fakt, że to właśnie w krajach wysokorozwiniętych spotykamy się z nowymi odmianami alergii, które coraz częściej są niemożliwe do wyleczenia i faktycznie uprzykrzają życie.

A co z dorosłymi?
Odpowiedź byłaby prosta, gdy mowa o sprzątaniu mieszkania. W tym przypadku również należy zachować umiar. Dotyczy to porządków domowych, jak również naszej higieny osobistej. Na naszym ciele żyją miliony bakterii, a niektóre ich grupy wręcz pomagają nam w życiu – przyspieszają gojenie ran, chronią przed niebezpiecznymi drobnoustrojami. W wieku 20 lat większość z nas ma już na tyle rozwinięty system immunologiczny, przygotowany w czasach dzieciństwa, że znane nam, „domowe” brudy nie są prawdopodobnie w stanie wywołać u nas jakichkolwiek chorób.
Jednak nie spędzamy naszego czasu tylko w domu. Lwią część naszego życia poświęcamy pracy, często w biurze, w pomieszczeniu z innymi osobami. A każda z tych osób przyzwyczajona jest do innego zestawu mikroorganizmów i inne przynosi z domu. Każda z nich wychowała się w innych warunkach i uodporniona jest na coś innego. Dlatego dbanie o czystość w pracy jest tak niezmiernie ważne. Tym bardziej w czasach, gdy zamiast otwartego okna mamy klimatyzację i pozbycie się drobnoustrojów jest bardzo utrudnione. Dorosły człowiek ma już na tyle przystosowany system odpornościowy, że obce zarazki nie „uczą” go niczego nowego, a osłabiają go i mogą prowadzić do rozwijania się chorób. Wspólna przestrzeń w pracy musi być czysta, byśmy mogli bez nowego zapasu bakterii wrócić do domu i nie przenosić ich na swoich bliskich.